““W Hybrydach tańczono rock and rolla i twista, podrywano i pito, ale podobno tylko piwo i wino. Tam – opowiada Głowacki – rozpoczynał długą noc opętany jak gracz Dostojewskiego manią hazardu kapitan Służby Bezpieczeństwa, postrach pokerzystów, bo kiedy przegrywał, wyciągał rewolwer i zabierał się całkiem konkretnie do popełnienia samobójstwa. Natychmiast pocieszano go i wręczano przegraną kwotę. Nie trzeba było wiele wyobraźni, żeby przewidzieć, czym by się skończyło dla grających znalezienie w mieszkaniu ciała oficera służb specjalnych.””